poniedziałek, 22 września 2014

Przepraszam

Wybaczcie mi moją nieobecność, ale jak każdy pewnie zauważył zaczęła się szkoła. :( A technikum to nie przelewki i trzeba się uczyć, więc nie mam czasu aby dodać notki. :(
Nie obiecuję ale w najbliższym czasie postaram się dodać nowy wpis. :)

piątek, 15 sierpnia 2014

Rozdział czternasty

    Pewnego dnia chodząc po Uniwersytecie, Vivian odkryła pomieszczenie w którym odbywały się tajne narady. Połowa Starszyzny i Magów spotykała się tam aby przedyskutować nowe kroki w związku z Czarnym Panem. Jakie było ich zdziwienie, gdy dziewczyna pokazała im mapę i parę innych ciekawych informacji wziętych od Adriana. Oczywiście nie powiedziała im skąd je ma.
    Pomieszczenie było dość spore, albo takie miało się wrażenie. Na środku był ogromny dębowy stół, który uginał się od papierów. Na około niego stały krzesła. Na ścianach, podpieranymi kolumnami, wisiały portrety magów, którzy przysłużyli się Veronie w walce z Czarnym Panem. Pierwsi byli Megan i Nathan, którzy uśmiechali się do nich. Potem był obraz pięknej młodej dziewczyny, która siedziała na ławeczce obok Uniwersytetu a na rękach miała na oko trzyletniego chłopca. Vivian podejrzewała, że to Dann i jego mama. Nie spytała się jednak o to. Na następnym obrazie był starszy już pan z mapą w ręce. Na kolejnych przedstawieni byli różni magowie, z czym innym w rękach. 
     Vivian i Alex mimo, iż byli przyjaciółmi zaczęli się od siebie oddalać. Dann zauważył to pierwszy. Podczas spotkań gdy Vivian była pytana o Alex'a zmieniała temat albo po prostu się nie odzywała. W końcu przestano o niego pytać. Kiedy Dann wspomniał o nim, dziewczyna odpowiedziała mu " Nie ufam mu już " i tyle. Mag zaczął więc go obserwować ale nie zauważył w zachowaniu Alex'a niczego podejrzanego, więc zaprzestał a Vivian powiedział, żeby przestała każdego oskarżać, za co dziewczyna nie odzywała się do niego przez tydzień. 
    Do Alex'a przyjechali rodzice i Alan. Vivian ucieszyła się na ich widok. Brakowało jej żartów chłopaka. Dziewczyna mimo wielu zajęć znalazła dla Alana trochę czasu. Dołączył do nich również Alex. Alan opowiadał co się u niego działo. Jak spadł z drzewa i o dziwo nic sobie nie zrobił. Nawet siniaka. Vivian to zastanowiło, więc zawołała Danna, który powiedział im, że chłopak ma moc ale strasznie słabą. 
- Zabije go, jeśli ją użyje. - powiedziała Vivian. 
- Więc co zrobimy? - spytał Alex. 
- Mogłabym.. - zastanowiła się Vivian, patrząc na każdego z osobna. Nikt nic nie wiedział o jej umiejętności a ona nie chciała się zdradzić. - Alan zamknij oczy i skup się na tej iskierce mocy, którą masz. 
    Kiedy to zrobił, dziewczyna wyciągnęła rękę i spróbowała przesłać trochę swojej mocy Alanowi. Jednak po kilku próbach nie udało jej się. W końcu zajrzała do jego umysłu. Ktoś majstrował przy jego mocy. 
- On ma moc. - powiedziała w końcu. - Tylko coś go blokuje. 
- Więc może zostawmy to w spokoju? - spytał Alex. Coś w jego głosie sprawiło, że dziewczyna miała dziwne przeczucie. 
- Nie. Ja chcę czarować ! - Alan podniósł ton głosu nie potrzebnie. 
- Nie ty tu decydujesz. 
- To moja moc, Alex. Nie będziesz mówił co mam z nią zrobić.
- Alan, może zrobimy tak. Ja obejrzę to coś, co blokuje ci moc i w tedy zobaczymy.
- Dobrze. - powiedział zamykając oczy. Vivian dogłębnie sprawdziła " to coś", co przypominało mur. Wyczuwała inną moc. Bardziej czarną. Nie zdołała jej jednak zobaczyć. - I co?
- Przerwałeś mi. - powiedziała zła. Nagle rozbolała ją głowa. - Alex ma rację. Nie ma co tego ruszać.
- No ale.. ?
- Alan proszę cię. Musimy poczekać.
    I wyprosiła ich z pokoju. Musiała się zastanowić. Coś było nie tak. A ona musiała dowiedzieć się co.
-------------------------------------------
Witam, witam :) Ciekawe? Komentuj ! :D

wtorek, 22 lipca 2014

Rozdział trzynasty

   Vivian siedziała w swoim pokoju, podczas gdy jej rodzice brali udział w jakiejś tam naradzie. Dziewczynę mało to interesowało, bo miała swoje zajęcie. Podczas wczorajszego nocnego wypadu "przejęła" cenne informacje na temat poczynań Czarnego Pana od jego bratanka. Teraz właśnie spisywała je na papier, by potem pokazać magom.
   Dann i Alex nie wiedzieli, co dzieje się z ich przyjaciółką. Nie odzywała się do nich, nie chciała ich widzieć. Denerwowało to szczególnie Alex'a, który to przyjechał specjalnie na życzenie i prośbę Vivian. Postanowił więc ją odwiedzić.
- Vivian, jesteś ? - zawołał z dołu.
- Na górze. - usłyszał.
   Alex zastał ją siedzącą na podłodze, a na około niej walały się jakieś kartki, notatki.
- Co ty robisz?
- Po co przyszłeś?
- Nie odzywasz się. Nie pokazujesz..
- Wybacz ale trochę zajęta jestem. - przerwała mu.
- Właśnie widzę.
   I wyszedł trzaskając przy tym drzwiami. Chwilę później przyszedł Dann. Vivian westchnęła cicho.
- Co z Alex'em ? - spytał na wejście.
- Nie wiem.
- A ty co robisz?
- Pracuję.
- Widzę. A nad czym ? - Dann wziął jedną z kartek, na której był rysunek. Przedstawiał "V" wpisane w okrąg. Pod spodem było napisane " OMA DOMINUS" - Skąd to masz?
- Wygrałam na loterii.. - Vivian spojrzała na przyjaciela. - Odczytałam z umysłu Adriana.
- Kiedy?
- Wczoraj w nocy.
- Byłaś u niego??
- Jeszcze na głowę nie upadłam. Byłam w swoim starym domu, on też tam był. Po co nie wiem.
- Mówiłaś to Alex'owi ?
- Nie.
- Dlaczego?
  Nie odpowiedziała. Schowała wszystko do pudła, wstała i podeszła do Danna.
- Nie uważasz, że Alex zachowuje się dziwnie?
- Nie. Czemu pytasz?
- O tak.
  Usłyszeli jak ktoś wchodzi do domu. Narada się pewnie skończyła. Dziewczyna zeszła na dół, do rodziców. Nie mieli dobrych wieści, lecz nie mówili nic. Sharan wypytała córkę o to dziś robiła, o Alex'a. Vivian jednak niechętnie opowiadała więc w salonie zapanowała cisza.

---------------------------------------

Nareszcie nowy rozdział :D Zachęcam do komentowania :D

sobota, 12 lipca 2014

Rozdział dwunasty

      Pół godziny zajęło im ściągnięcie Adriana z żyrandola, gdzie wcześniej powiesiła go tam Vivian. Po tym czasie Alex, Dann i Vivian usłyszeli trzaśnięcie drzwiami i wołanie. Dziewczyna niechętnie zeszła na dół, nie dlatego, że nie chciała ale nie miała sił aby wstać. Tak więc podtrzymywana przez chłopaków zeszła do salonu, gdzie czekali na nią wściekli rodzice.
- Niech Panna nie udaje. - warknął Chris
- Ja nie udaje, tato.
- Nie wiem co się dzieje ale ona naprawdę nie ma sił. - powiedział Dann
- Kochanie, długo trzymałaś tego chłopca na żyrandolu ? - spytała Sharan.
- Trochę.
- Jakiego chłopaka ? - spytał Alex.
- Adriana. - głos dziewczyny pozbawiony był jakichkolwiek emocji.
- Co ? Dlaczego ?
- Zasłużył sobie. Nie rozmawiajmy już o tym, chce się położyć.
      Vivian poszła do swojego pokoju, ale dyskusja dalej trwała. Dann i Alex chcieli się dowiedzieć co się stało, Chris próbował się uspokoić a Sharan zamartwiała się o córkę.
      O północy Vivian przebudziła się, dręczyło ją coś i nie mogła się tego wyzbyć. Chodziło o moc, nagle wzrosła a ona przecież była taka zmęczona. Dann'owi nic nie chciała mówić bo by się wystraszył. Po za tym chciała zobaczyć czy jej dawni przyjaciele żyją i mają się dobrze. Podeszła więc do lustra i przez chwilę się skupiła. W lustrze zobaczyła znajomy pokój, a w nim trójka jej przyjaciół. Był tam ktoś jeszcze, ale dziewczyna nie mogła go dostrzec. Ciekawość nie dawała jej spokoju więc udała się tam - zamknęła oczy, po czym znalazła się obok przyjaciół.
- A kogoż tu mamy ? - spytał znajomy głos.
- Miałam pytać to samo, Adrian.
- Przyszłaś popatrzeć?
- Byłam ciekawa, co tutaj robisz.
      Wskazał ręką na pokój, jakby to miało być wskazówką, Vivian jednak nie zwracała na to uwagi. Była skupiona na czymś innym. Chłopak nagle wyprostował się i zaczął bełkotać. Vivian wróciła do siebie.
                                                                          ***
      Vivian po nocnym wypadzie rano nie wstała na śniadanie. Spała do późnych godzin wieczornych, by po tym zabrać się do pracy. W nocy dziewczyna posiadła cenne informacje na temat Czarnego Pana i musiała je zapisać. Rodziców nie było w domu, Alex i Dann też nie przychodzili, więc Vivian była sama. W pewnym momencie usłyszała skrzypanie podłogi, ktoś obcy był w domu. Uchyliła drzwi i wyjrzała na zewnątrz. Nic nie zauważyła, po cichu zeszła na dół.
- A ty co tu robisz ? - spytała Braina.
- Chciałem wiedzieć co ty wyprawiasz ?!
- Ja? Nic.
- A Adrian?
- Małe wygłupy.
- Ah, tak?
- Tak. Chcesz to mogę ci pokazać.
      Vivian powoli zbliżała się do Braina, gdy do salonu wszedł obcy mężczyzna.
- Kim jesteś? - spytała dziewczyna przystając.
- Nie chcesz wiedzieć. - odparł obcy.
- Czyżby?
- Powiedz mi rodzice zdrowi ? Alex i Dann też?
- Skąd Pan ich zna?
- Ciocia i wujek nie zadawali tyle pytań..
- Elcano !
       Jej reakcja była natychmiastowa. Energia, którą wytworzyła zmiotła ich obu na ścianę, niestety Brain nie miał tyle szczęścia. Elcano znikł zanim ktokolwiek z zewnątrz się pojawił. Vivian patrzyła się na ciało dyrektora bez emocji, nie było jej go żal, nie miała wyrzutów sumienia. Nic.
      Rodzice przybiegli, zaniepokojeni dziwnymi wstrząsami, pięć minut później. Od razu zaczęły się pytania. Nikt nie uwierzył dziewczynie. Dopiero zajrzenie jej do pamięci wyjaśniło wszystko.

-----------------------------------------------------------
Witam i przepraszam na początek :D Dość dawno mnie nie było, szkoła, poprawy ocen itp. nie miałam czasu aby się zabrać za pisanie. Ale w końcu się za to wzięłam i o to jest ! :))

wtorek, 22 kwietnia 2014

Przepraszam

Wybaczcie moja nieobecność ale nie mam czasu na pisanie nn. Postaram się dodać w najbliższym czasie ale tego nie obiecuje :) 

sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział jedenasty

   Miesiąc później odbył się pogrzeb Megy i Nathana. Mimo iż miał być skromny zebrało się mnóstwo ludzi. Po krótkiej mszy wszyscy zebrali się na cmentarzu aby pochować dwójkę magów. Po tym ludzie podchodzili i składali kondolencje najbliższym zmarłych. Kiedy do Vivian podszedł Brain dziewczyna wiedziała, że nie będzie to miłe spotkanie i że nie zakończy się ono tutaj, na cmentarzu.
- Bardzo mi przykro z tego powodu. - powiedział po czym zniżył głos do szeptu. - Wiedz jedno, moja droga, że na tym nie koniec.
- Zależy dla kogo. - odparła Vivian. Brain odszedł a w miejscu gdzie przed chwilą stał pojawił się Alex. Przytulił dziewczynę, ale uścisk trwał krotko. Vivian nie chciała płakać, nie tutaj. Dwie godziny później każdy rozszedł  się do siebie.
     Vivian, stała w holu i wspominała jak dokładnie miesiąc temu tą bramą wyjechali ciocia i wujek aby nigdy nie wrócić.
- Uważajcie na nią. W takim stanie jest zdolna do wszystkiego. - głos z jej plecami wyrwał dziewczynę z zamyśleń. Znała ten głos i to bardzo dobrze. Odwróciła się i zobaczyła Adriana z jakąś grupką osób.
- Czego chcesz ? - spytała wściekła.
- Niczego. Mowie tylko tym młodym ludziom - tu pokazał na swoich towarzyszy. Vivian ze zdumieniem stwierdziła, że to jeszcze dzieci w wieku od 10 do 13 lat. - Jaka sławna Vivian jest niebezpieczna.
- Czyżby ?
- O tak. Przykro mi z powodu twojej straty..
   Nie skończył. Nikt nie zauważył, że w jednej chwili stał, a w następnej wisiał na suficie holu. Przerażone dzieci zaczęły wrzeszczeć ale Vivian nic z tym nie robiła. Wzniosła się do chłopaka i patrzyła mu w oczy.
   Początkowo Adrian krzyczał na nią, jednak gdy zdał sobie sprawę, że ją to nie rusza przymknął się.
- Ty nie wiesz jak ja się czuję. – rzekła do niego Vivian. – To przez twojego ojca ciocia i wujek nie żyją. Nie wiem co oni wam zrobili ale przekaż wujowi i ojcu, że tego pożałują.- Wujowi?
- Nie udawaj.Oboje wiemy czyim jesteś bratankiem.
- Od kiedy wiesz?
- Od dawna.

- Puść mnie na dół.

- Nie.
   Zleciała na dół. Już na niego nie spojrzała. Skryła się w tłumie i poszła do swojego domu. Tam położyła się na kanapie. Siły kompletnie ją opuściły.

sobota, 29 marca 2014

Rozdział dziesiąty

   Minął tydzień od momentu zabójstwa. W tym czasie dziewczyna w ogóle nie wychodziła z pokoju. Dwa dni wcześniej przyjechali Dann i Alex. Ich tez nie chciała widzieć, mimo iż sie z nimi stęskniła. Obydwaj próbowali z nią pogadać ale spęzło to na niczym.
    Po tygodniu Vivian opuściła swój pokój. Z początku nikt jej nie poznał. Oczy miała czerwone ale w jej wzroku było widać złowieszcze iskierki. Dann podejrzewał, ze zabicie przez nią 20 ludzi było dopiero początkiem.
    Vivian zaś nie czuła nic. Jedynym powodem dla którego żyła była zemsta. Zemsta na Czarnym Panu i Brainie i nic jej od tego nie odwiedzie.
   Czuła sie winna, bardzo winna bo to przez nią ciocia i wujek nie żyją.. Siedzieli wszyscy w salonie. Sharan, Chris, Megy i Nathan. Dyskutowali. Vivian usłyszała kawałek rozmowy i sie do nich dołączyła.. Była za ciocia i wujkiem. Misja nie zapowiadała sie tak tragicznie. Mały wywiad i powrót do domu. Tylko tyle. Megy i Nathan sie zgodzili bo w przeciwieństwie do Sharan i Chris'a oni nie mieli żadnego dziecka. Vivian na to przystała, a jej rodzice w końcu sie zgodzili. Następnego dnia oboje wyruszyli z Uniwersytetu zaraz po popołudniowych lekcjach. Vivian wyglądała w tedy z okna, ostatni raz widziała ich żywych.
  Na to wspomnienie dziewczynie kręcą sie łzy w oczach. Próbuje z tym wałczyć ale powoli przegrywa te walkę.
  Sharan bardziej niż maż przezywa śmierć siostry i szwagra. Nie widziała ich przez osiem lat, kiedy to zostawili Vivian w ich rekach i wcześniej, kiedy ona, Chris i mała Vivian musieli uciekać z Verony. Przez ten cały czas myślała o spotkaniu z Megy a gdy to sie stało została ona jej odebrana.
   Alex nie miał co robić wiec włóczył sie po Veronie. Dann go nie pilnował bo miał inne sprawy na głowie, wiec chłopak nie mając co robić, zwiedzał miasto. Czwartego dnia po przyjeździe Alex poznał Adriana - dobrze zbudowanego, niewysokiego bruneta o bystrym a zarazem złowieszczym spojrzeniu w ciemno-brązowych oczach. Od tamtej pory Alex chodził z nim poznając głębiej Veronę i jej mieszkańców.
 - Znasz Vivian ? - spytał pewnego razu Alex Adriana.
- Chodzimy do jednej klasy. Raczej chodziliśmy a czemu pytasz ?
- O tak. Czemu " raczej chodziliście "?
 - Po zabójstwie Mistrza i Mistrzyni ponoć sie załamała i od tamtej pory słuch o niej zaginął. Co ona tak cie interesuje ?
- To moja najlepsza przyjaciółka. Chciałem wiedzieć czy tutaj ma jakiś przyjaciół ?
- Tutaj? Tutaj jej nikt nie lubi.
- Czemu?
- Na początku roku poszła plotka ze uprawia czarna magie. Została odrzucona przez większość.
- Niby kto tak powiedział ?
- Ja. - odparł z duma Adrian. Alex popatrzył na niego krzywo.
- Nie patrz tak na mnie. Znalem cie jeszcze zanim sie poznaliśmy. Twój brat został zaklęty przez mojego Mistrza a ty robisz wszystko aby zachować go przy życiu. Dlatego przyjaźnisz się z Vivian.
- Skąd..?
- To wiem ? Jestem jego bratankiem, mój ojciec to jego brat.
  Po tych wydarzeniach zmieniło się wszystko i to o sto osiemdziesiąt stopni
.

-----------------------------

Witam :)Myślę, że ciekawskich trochę uspokoiłam aczkolwiek to nie jest jeszcze koniec!
Małe pytanie: Co zrobi Alex, skoro przyjaźni się z wr
ogiem Vivian i ten zna jego tajemnice ? Odpowiedzi w komentarzu :)